Rower był moim nierozłącznym przyjacielem lat dziecięcych i młodości. W latach pracy zawodowej i obowiązków młodej mamy niestety odszedł w zapomnienie, chociaż niejednokrotnie miał obiecane, że kiedy dzieci będą dorosłe,a ja przejdę na zasłużoną emeryturę, to o takim właśnie przyjacielu - rowerze, przypomnę sobie.
Tak właśnie było. W 2005 roku za pierwszą emeryturę kupiłam rower damski marki KROSS, który do dnia dzisiejszego jest moim rehabilitantem i przyjacielem. Wiosną, latem, jesienią, a czasami i w łagodną zimę prawie codziennie aktywnie wzmacniam swój organizm kilkunastokilometrowymi wycieczkami rowerowymi. Wybór tras rowerowych w mojej okolicy nie jest łatwy. Gmina, w której mieszkam nie ma ani jednej ścieżki rowerowej, co od wielu lat zgłaszam na zebraniach wiejskich do władz gminy. Wybieram więc drogi, na których ruch samochodowy jest mały. Trasy najczęściej wiodą przez niewielkie wioski, pola uprawne, lasy. Atutem tych wycieczek jest to, że oprócz rehabilitacji jaką jest jazda rowerem, można podziwiać przyrodę, spotkać dzikie zwierzęta i ptaki.





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz